piątek, 27 maja 2016

Rozdział XXXXI - Za wszelką cenę

Za wszelką cenę każdy człowiek dąży do ocalenia. Poszukuje go gdzieś daleko a nie zauważa że tym ocaleniem mogą być osoby znajdujące się najbliżej. Ocalenie nie musi jednoznacznie kojarzyć się z przeżyciem cielesnym. Ratunkiem jest spokój duszy. Dopóki nie zrozumiemy i nie sprawimy, żeby była ona zdrowa nic nam nie pomoże. Aby osiągnąć spokój i życiową siłę, musimy spełniać swoje marzenia i zamierzenia. Nie ważne czy są szalone czy głupie. Marzenia to marzenia. Nie szukajmy niepotrzebnych, nieistniejących przeszkód. Nie tłumaczmy się, że nie udało nam się to bo to i tamto. Nie! Od dzisiaj tak nie będzie. Nie dajmy wmówić sobie, że nie jesteśmy czegoś warci. Nie pozwólmy nikomu nas krzywdzić, nawet głupim spojrzeniem. Wiemy ile potrafimy i na ile nas stać. Bóg nas stworzył takimi a nie innymi. Jeśli coś w naszym życiu przytrafia się tragicznego np. nasza choroba, śmierć najbliższej nam osoby, wypadek samochodowy, kalectwo, to pomimo tego, że to ciężkie do zaakceptowania to musimy sobie uświadomić, że Bóg na nasze barki nie daje więcej niż możemy udźwgnąć...

"W czar­nych chmu­rach, pełnych kro­pel deszczu, nałado­wanych pioru­nami, 
on widział nadzieję, gdy in­ni ucieka­li w po­goni za oca­leniem życia."
....
*oczami Natsu*
Stoję już pół godziny pod domem Minervy i mam ogromne opory przed tym, żeby wejść.  Jak to możliwe skoro jestem świadomy tego, że za drzwiami mogę spotkać moją ukochaną? Czy to właśnie ta świadomość hamuje mnie przed zrobieniem kolejnego kroku. To uczucie, kiedy czegoś pragniesz, ale nie możesz tego dostać, bo jesteś za słaby. Bo nie jesteś wystarczająco dojrzały aby to osiągnąć. Czekałem na nią cztery lata, wyglądałem, szukałem a ona mnie znalazła. Więc w czym problem, przecież ją kocham... Zamknąłem oczy i w myślach powtarzałem słowa modlitwy, czekając aż moje nogi zrobią kolejny krok. Czekałem i modliłem się o siłę . W końcu otworzyłem oczy, nie wiedząc kiedy znalazłem się tuż pod drzwiami. Wystarczyło tylko wcisnąć dzwonek. Głęboki wdech. Przycisk. Dzwonek. Kroki za drzwiami. Szybszy puls. Serce w gardle. Minerva.
- Natsu, co tutaj robisz? Nie zaglądałeś do nas kilka lat. Dzieciaki nie mogły się doczekać, żeby się z tobą pobawić. Wejdziesz?
- Oczywiście. - wszedłem do środka. Żyłem. Wszystko w środku pachniało nią. Jej perfumami. Na każdym meblu czułem jej obecność. Wszystko było takie jej, jakby zawsze tu mieszkała, bez żadnej przeprowadzki.
- To co Cię do nas sprowadza?
- Przyszedłem porozmawiać o Lucy.
- Tak też myślałam. Nie mam teraz za dużo czasu, bo powinnam jechać do pracy, ale zadzwonię, że się chwilę spóźnię.
- Dziękuję.
.....
- Nie mogę i nie potrafię odpowiedzieć Tobie na te wszystkie pytania. Sama nie mówiła mi wielu rzeczy, ale to prawda przychodziła tu przez te cztery lata i zajmowała się mną i dzieciakami.
- Nie mogę w to uwierzyć. Mieszkałem na przeciwko dokładnie 30 kroków od tego domu, w którym przebywała. To jakaś paranoja.
- Nie mów tak. Nie wiedziałeś. Przyszedłeś tutaj po jej zniknięciu kilka razy, pamiętasz? Za każdy tym razem mówiłam Ci, że jej tu nie ma i nie kłamałam. Nie było. Pojawiła się w drzwiach tego domu dopiero 6 miesięcy później. Nie spodziewałam się, że będę jedną z tych osób którym poświęci swój czas. A jednak.
- Czemu pani mnie nie zawiadomiła? Wiedziała pani jak mi zależy.
- Wiem. Ale wiedziałam, jak jej na tym zależy żebyś nie wiedział. Miała  w tym swój cel. Po roku kiedy przekonaliśmy się o czymś, namówiłam ją, żeby się z tobą skontaktowała, ale odmówiła. Mi też nie kazała dzwonić do Ciebie.
- O czym się przekonaliście? Co się stało? Czy Lucy jest chora?
- Nie nie, to nie o to chodzi. Skoro Ci jeszcze tego nie powiedziała, to ja też nie mam prawa tego robić.
- Muszę z nią porozmawiać i to jak najszybciej. Gdzie może być teraz. Proszę mi powiedzieć na pewno pani wie.
- Wiem. Ale najpierw jedz do jej dziadka i porozmawiaj z nim. On na pewno powie Ci więcej co Cię zainteresuje a jej dasz czas, żeby przygotowała się na spotkanie z tobą.
....
- Skąd te wszystkie tajemnice? - zdenerwowany ciągłą grą i odsyłaniem mnie w przeróżne miejsca nakrzyczałem na dziadka Lucy.
- Natsu, tłumaczyłem Ci z Lucy nie było najlepiej. To wydarzenie bardzo ją zestresowało a wiesz, że ona ma słabe serce. Była bardzo chora, ale udało nam się to wszystko naprawić. Postanowiłem, że powinna wyjechać do ciotki do Ameryki. Micheel była uradowana z jej wizyty. Ten odpoczynek bardzo dobrze jej zrobił. Zapomniała o tym wszystkim. Oderwała się od rzeczywistości lecz jak to na Heartfiliów przystało, nie potrafiła tak żyć. Ciągnęło ją tutaj. Nie mogłem nic zrobić. Dałem jej schronienie, pózniej pomogłem znalezć pracę. W miedzy czasie obmyślaliśmy sposoby walki z kryzysem w twojej firmie. To co wymyśliła z Castielem przeszło moje oczekiwania. Dla ratowania Ciebie poświęciła wszystko co miała, cały swój majątek. a gdyby ten szalony plan nie wypalił? Nic by jej nie zostało oprócz...
- Wiem. To było niepoważne z jej strony. Jestem na nią za to wściekły. Nigdy bym o nic takiego nie poprosił.
- Ona doskonale o tym wiedziała, ale czy nie na tym polega prawdziwa miłość? Żeby pomagać osobą, które nawet o to nie proszą?
- Chce z nią o tym pogadać. Proszę już tyle czekam.
- A czy czekanie pomogło zrozumieć Ci siebie samego?
- Znowu filozoficzne myśli... Każdy to samo, najpierw Minerva, później pana sekretarka teraz pan. Czy to jest jakaś wskazówka od niej?
- Zastanów się. Usiądź i poukładaj wszystkie kawałki. - z braku sił na dalszą przepychankę słowną zrobiłem jak polecił. Usiadłem w poczekalni i składałem wszystko do kupy.
1. Jutro może nie nadeJść a my nadal tkwimy w tym przeświadczeniu, że ono musi nastąpić. - cytat z książki, którą mi czytała.
2. Uszy wytęż i słUchaj co szepcze Ci wiatr. - wiatr nic nie szepcze do cholery jasnej. Wiatr to wiatr. Dajcie spokój jestem tylko facetem.
3. Powoli, kroczek za kroczkiem udaje się tam gdzie sPędzaliśmy wsPólnie czas. - Super wskazówka, byliśmy chyba we wszystkich miejscach w Magnolii -.-
4. I stopnIowo zapadam sIę, głębIej i głębIej aż w końcu pozostanIe po mnIe wspomnIenIe tych cudownym chwIl.
5. "Tupot małych sTóp. "
6. Echo dawnEgo i nowEgo życia tętni tu. Starzy oddają miejsca młodym.
7. Rozumienie samego siebie znaczyna się w tym miejscu, jeśli tu nie zdasz sobie sprawy kim jesteś, nie uda Ci się zrobić kolejnego kroku. - Może jestem jakiś nie tego, ale w ogóle  jej nie rozumiem. Z frustracji zacząłem rwać włosy z głowy.
- Myśl młody człowieku. Ona nie będzie tam wiecznie na Ciebie czekać. Dała Ci już chyba dość jasne wskazówki.
- Pan żartuje z tego nic nie wynika.
- Bo patrzysz zbyt ogólnikowo na nie. Nie widzisz w nich nawiązania do swojego życia.
- Co te wskazówki mają na celu?
- To chyba jasne. Wyznaczają cel i miejsce spotkania.
- .....
- Młody człowieku, spójrz na to normalnie, racjonalnie, nie szukaj drugiego dna
- Ja nawet pierwszego nie znalazłem.
- Przestań się nad sobą użalać. Czytasz to na opak. Spójrz na to w kolejności i czytaj od góry do dołu.
- Przecież to robię.
- Jeśli nadal będziesz taki powolny to ją stracisz.
- Znajdę ją, słyszysz? - wykrzyknąłem zdenerwowany.
- No to zrób to. Ps. spadła Ci jeszcze jedna karteczka. - po jego słowach spojrzałem w dół, ale tam niczego nie było. Zdenerwowany na staruszka miałem mu nakopać do .... no wiecie czego, ale jego już nie było. Tam gdzie stał, na podłodze leżała karteczka.
"Zabawa to sposób na życie. To oderwanie się od rzeczywistości. Tam możesz zapomnieć o wszystkim co Cię dotyka. I przypomnieć sobie imię, które masz w pamięci."
- Imię, które mam w pamięci.... Zabawa to sposób życia.... oderwanie od rzeczywistości. Wiem! Przecież to najłatwiejsza rzecz pod słońcem!
1. Jest to cytat z książki jaką mi czytała to fakt. Jednak ważne jest tu, gdzie mi ją czytała. Zawsze w tym samym miejscu.
2. Szum wiatru, zawsze tak wspaniały tylko w jednym miejscu.
3. Jest to drugie najwspanialsze miejsce w Magnolii, gdzie uwielbialiśmy razem przesiadywać.
4. Zawsze uwielbiała zakopywać stopy w piasek. A istniało jedno miejsce, gdzie to zawsze robiła.
5. Tupot małych stóp to faktycznie film który oglądaliśmy z bliźniakami, jednak to chodzi o tupot małych dzieci. Zawsze najintensywniejszy jest w tym miejscu.
6. Tu przecież nie chodzi o szkołę. Kiedyś były tam dzieci, ale one wyrosły i są już dorosłe, więc tam, nie chodzą.
7. Jeśli będąc dziećmi nie zdamy sobie sprawy kim jesteśmy w dorosłym życiu nie będziemy umieli tego zrobić.
Wszystko sprowadza się do dzieci. A gdzie najczęściej przebywają dzieci z Magnolii. W parku z placem zabaw. To było nasze ukochane miejsce spotkań, oczywiście oprócz łóżka w sypialni. Ono było o niebo przyjemniejsze.
 A co z tym imieniem? Ono jest moim celem?
Imię, które ma w pamięci. Mam w pamięci tylko jej imię. Poza tym to musi mieć związek z tymi literami.
....
....
...
 Czytaj od góry do dołu.....
J
U
P
I
T
E
R
......
*oczami Lucy*
Słońce chyliło się ku zachodowi i powoli robiło się zimno. Spojrzałam w stronę bawiących się dzieci i szeroko uśmiechnęłam się do pięknej różowowłosej dziewczynki. Pomimo ogromnego smutku spowodowanego jego nieobecnością starałam trzymać się w ryzach. Nie chciałam dać po sobie poznać rozczarowania, żeby nie zawieść Jupiter. Siedziałam na huśtawce i przyłapałam się na tym że zagrzebuje nogi w piasek. Zawsze to robiłam. Nawet nie wiedziałam kiedy podbiegła do mnie moja córka.
- Mamusiu kiedy przyjdzie tata?
- Chyba wgl nie przyjdzie. Pewnie coś mu wypadło.
- Ale obiecałaś...
- Wiem i przepraszam. To nie był dobry pomysł. Wracamy do domu, co?
- Jeszcze nie! - oburzyła się ślicznotka i tupnęła nóżkami.
- Kotku musimy wracać. Jest już zimno.
- Jeszcze nie!
- No już Jupier zbieraj się. - powiedziałam stanowczo wstając z huśtawki.
- Jeszcze nie! - krzyknęła po czym uciekła do grupy dzieciaków.
- Jupier, choć szybko do mnie. Musisz założyć sweterek. - zdjęłam z siebie wełniany sweterek, założyłam jej przez głowę i zawinęłam rękawki. - Jeszcze 10 minut i idziemy. - Przystanęłam oparta o karuzelę i patrzyłam na moją córeczkę gdy nagle odezwał się głos za mną.
- Upór ma po tobie. - zamarłam. Od razu rozpoznałam ten głos i te ciepło jego ciała. Przeszedł mnie dreszcz, który nie chciał ustąpić. Bałam się odwrócić i spojrzeć mu w oczy. Wiedziałam, że otrzymam cios, który zaboli milion razy mocniej niż wszystko inne. Chyba domyślił się, co czuję, bo sam obszedł mnie i stanął twarzą twarz ze mną. - Ale włosy po mnie.
- Włosy zdecydowanie są po tobie.
- Cześć. - powiedział urokliwie.
- Hej. - rzuciłam pilnując serca, żeby nie wyskoczyło mi z piersi przy każdym słowie.
- Czy to znaczy, że mam córeczkę?
- Wszystkie znaki na Niebie i Ziemi na to wskazują. - dodałam powstrzymując się od płaczu.
- Czy ja mogę, no wiesz..?
- Chcesz do niej pójść?
- Yyy.. tak.
- Od dawna na to czekała. - powiedziałam i rozpłakałam się jak małe dziecko. Zanim podszedł do niej, obdarował mnie pocałunkiem w policzek i swoją kurtką. Potem odwrócił się i powolnym krokiem udał się w jej stronę. Patrzyłam jak moja córeczka uśmiecha się i rozmawia ze swoim tatą. Patrzyłam jak mój ukochany bawi się z naszą córką. Czy może być coś piękniejszego w świecie jak miłość ojca do córki? Jak miłość od pierwszego spojrzenia?





8 komentarzy:

  1. TO JEST PO PROSTU PIĘKNE. Brak mi słów. Tradycyjnie pozdrawiam i życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Boże cudo. Przeszłaś samą siebie. Bardzo mi się podoba. Końcówka najlepsza. Mam nadzieję, że nie jest to ostatni rozdział. Bo ja jak tak to Cię znajdę i przytwierdzę do biurka i pisać mi będziesz.
    Z niecierpliwością czekam mam nadzieję na kolejny rozdział. Do następnego. Przesyłam wenki jak najwięcej. :*****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i zapewniam jeszcze nie ostatni :* Pozdrawiam serdecznie <3

      Usuń
  3. Wiedziałam że Mają dziecko <3 ciemnowic że mnie <3 jak zwykle pięknie napisane :* pozdrawiam i życzę weny~

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne umiesciłaś w tak małym tekście tyle uczuć. Jak to się mówi "Co małe to piękne.
    Pozdrawiam i ślę duuuuuuużo weny ;3

    OdpowiedzUsuń
  5. Awwwwwwwwwwww....... Jak uroczo, jejuniu. Nie wiem, co ci mam napisać, kochana, ale mam nadzieję, że już wszystko im się ułoży. Jejku, jaka piękna rodzinka *.*

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobra teraz muszę na prawdę przeprosić... Tak długo nie byłam tutaj! Bo,że kochana użycz mi rozgrzeszenia! Ja to wszystko nadrobię! Nawet skomentuję wszędzie! Nie wiem kiedy ale obiecuję, że to zrobię!
    Mai: To po kiego grzyba to piszesz?
    Żeby wiedziała, że ja nie zapomniałam! Ja po prostu nie miałam czasu... Tyle rzeczy na głowie! Wybacz mi kochana! ;-;
    Mai: Tsaaa wracasz na prawie sam koniec....
    WIEM! I HAŃBA MI ZA TO! Y.Y Jeszcze raz przepraszam!

    Pozdro *załamana* Neko Echia i Mai Musicrose.

    OdpowiedzUsuń
  7. Płacze, wzruszył mnie ten koniec, aczkolwiek imię dziewczynki mi się nie podoba xd. Z takiej ochydna sytuacji potrafisz zrobić coś takiego :* zostań pisarką i sprzedaj mi swoją pierwszą książkę i ma to być właśnie o nalu *_* bo inaczej będę zła xd. Pozdrowienia i weeeeeeny na rozdziały :*

    OdpowiedzUsuń