poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Rozdział XXV - Wędrówka przez sen

Ze słonecznej pogody zrobił się momentalnie deszcz. Zaraz po tym jak Juv wyszła na zewnątrz i zaczęła płakać z nieba spadły pierwsze od bardzo dawna krople deszczu. Wszystkie skupiły się właśnie w miejscu, gdzie siedziała. Wyglądało to jakby obdarzona nadnaturalną mocą wzywała je do siebie, aby ukryć swoje łzy. (Wcale tu nie nawiązałam do Anime/ Mangi - wcale xd) Gdy tak siedziała podszedł i usiadł koło niej Lyon.Widząc swoją ukochaną w deszczu od razu zdjął kurtkę i przykrył nią dziewczynę. Lekko zdezoriętowana przytuliła ją lekko do siebie, jednak gdy poczuła inni niż znany jej wcześniej zapach perfum czarnowłosego odepchnęła ją delikatnie. Nawet nie spojrzała na chłopaka. Jej serce nie było dla niego. Jej serce biło tylko dla jednej osoby dla Gray`a Fullbustera. Było ono jak mechanizm, każde jego słowo, spojrzenie dawało jej siły na lepsze dziś, jutro... na lepszą przyszłość. Gdy zobaczyła go dzisiaj tańczącego z Michelle załamała się. Nawet na nią nie spojrzał. Był tak pochłonięty nową zdobyczą i jej siostrą czyli miłością swojego życia. Jasno postawił sprawę. Jednak dlaczego w pamiętniku jest napisane coś innego, niż to co robi? Czemu, nie może powiedzieć tego co potrafił napisać. Oczywiście... jakże inaczej z zamyśleń musiał wyrwać ją Lyon.
- Juv, czemu tu siedzisz? Coś się stało? Przemokniesz cała!
- To nic. Ja... uwielbiam deszcz.
- Tak? Ale co w nim jest takiego magicznego?
- Cały jest magiczny! Spójrz tylko jak z w górę, jakby z nieba spadały łzy. Jakby płakało.
- Czemu miało by to robić? - dziewczyna już chciała mu powiedzieć co miała na mysli, ale szybko dodała.
- Nie zrozumiesz...
- Pozwól mi spróbować...
- Jej chodziło o to, że kiedy wychodzisz na zewnątrz i jesteś strasznie smutny, wręcz załamany, to wtedy z nieba zaczyna padać deszcz. Jest to znak, że Niebo płaczę jak widzi swojego ukochanego anioła, który upada. Z dnia na dzień staje się coraz mniej wyrazisty i coraz mniej uśmiechnięty. Z dnia na dzień szarzeje i jak z balonu ucieka z niego powietrze. Niebo płaczę, bo taka piękna istota jak ona uroniła swoją łzę. Niebo płaczę bo nie może nic zrobić - powiedział Gray, coraz bardziej zbliżając się do Juvii - bo jedyny sprawca tego wszystkiego tańczy sobie z jakąś pijaną laską i ma w dupie taki skarb. Ma w dupie, coś to w głębi duszy jest dla niego najcenniejsze. Bo ten totalny idiota, nie umie poradzić sobie ze swoimi uczuciami i nie może odróżnić miłości od przyjaźni. Ten kretyn jest nie miły, nie czuły i beznadziejnie w niej zakochany. Oszukuje siebie, przyjaciół, swoją ukochaną, tylko po to, żeby życie było mniej skomplikowane. Myśli, że będąc z Lucy wszystko będzie proste, łatwe i przyjemne, Wyznaje te pieprzoną miłość non stop nie tej osobie co potrzeba. Wie, że bycie z Tobą - teraz mówił olewając  po całości stojącego obok Lyona i zwracając się do konkretnej osoby stojącej przed nim. - będzie pełne konfliktów, niezgodny, niezrozumienia. Bycie z Tobą będzie jak powrót po wakacjach do szkoły. Bycie z Tobą, będzie najpiękniejszym co mnie w życiu spotkało. W szkole poznałnem najwspanialszych przyjaciół i miłość mojego życia. Dlatego tutaj krąg się zamyka. Chciałem Ci powiedzieć, że w mojej karierze, powiedziałem "Kocham Cię" dwom osobą z czego jedno było powiedziane prawdziwie ... Te powiedziane do Ciebie. Juvio, wiem, że zachowywałem się jak skończony palant. Możesz mnie uderzyć za to! Należy mi się. Jednak byłem tak cholernie zazdrosny, że nie mogłem patrzeć na Ciebie i Lyona! Siedzieliście obok mnie i on Cię obejmował a ja nie mogłem tego znieść.
- Nawet tego nie zauważyłam.... - powiedziała szepcząc, nie mogąc wydusić z siebie nic więcej.
- Widzisz a ja to widziałem. Słyszałem każdy żart, który Ci opowiadał. Wiedziałem dokładnie w której sali masz próby baletu i próby tańca na bal razem z nim. Wiedziałem o której godzinie się zaczynają o której się kończą. Znam twój numer na pamięć, choć nie mam Cię w szybkim wybieraniu. Zamiast Ciebie mam Lucy. Jednak to nie do niej chce dzwonić co wieczór. To nie z nią chce się spotykać codziennie. Chce to wszystko robić z Tobą! Musiałem być takim kretynem, żeby zadać sobie z tego sprawę dopiero teraz! Musiała mi w tym pomoc Lucy! Wiesz co Mi powiedziała.... "Jeśli w twoim życiu pojawią się dwie kobiety i nie będziesz wiedział, którą wybrać to zawsze wybierz tą drugą, bo gdybyś prawdziwie kochał tą pierwszą, nigdy być nie spojrzał na tą drugą" Juvio, zostawiłem Cię dla Lu, bo nie chciałem zaczynać od nowa, nie chciałem od nowa budować zaufania, bo wiedziałem, że wszystko będzie prostsze. Co się okazało nie było. Zacząłem chodzić z Lucy, ale chodząc z nią to właśnie dla Ciebie straciłem głowę. Zgodnie z tym co mi powiedziała, gdybym ją kochał prawdziwie, nie widział bym świata poza nią! A ja widzę mój cały świat w Tobie. Jestem...
- Przestań już proszę...- powiedziała zapłakana niebieskowłosa
- Zostaw ją Fullbuster, to nie twój czas. Przestań się upokarzać i sprawiać ból innym.
- Chciałem Ci tylko powiedzieć, że jestem cholernie w Tobie zakochany odkąd Cię pozanałem, czyli mniej więcej od 5 lat. - mówił dalej nawet nie patrząc na wściekłego i trzęsącego się białowłosego. - Myślałem, że ona zgaśnie, po tym jak przestaniemy się widywać, ale to pragnienie Ciebie dręczyło mnie tak, że musiałem podążyć twoją drogą. Wiem, że to jest ten moment, w którym Lyon mnie pobije, a ty mnie zostawisz i uciekniesz, ale jestem na niego przygotowany. Przygotowywałem się na niego przez półtora roku.
- Przez te wszystkie lata, mnie kochałeś?
- ZAWSZE! - po tych słowach Juvia rzuciła się na szyję ukochanego a on ją złapał w pasie i uniósł do góry. Wściekły Lyon tylko uderzył w metalowy kontener i udał się z powrotem na salę, żeby już doszczętnie się upić.
- Ja go nie kochałam. - powiedziała drżącym głosem Lockser.
- To wszystko wyglądało inaczej! Pewnie dlatego, że byłem wściekły na was oboje. On jest w Tobie zakochany po uszy, a ja krocząc ślepo w tej nienawiści do całego świata za zło obwiniałem Ciebie. W pewnym momencie dosłownie czułem do Ciebie nienawiść. Byłem takim idiotą, który nie potrafił poradzić sobie ze swoimi problemami.
- Już, ciiiś! Nic już nie mów! Chce, żeby ta chwila trwała wiecznie.
- Od teraz i na zawsze taka będzie. - powiedział całując niebieskowłosą w usta.

Sala balowa
Natsu nadal wywijał na parkiecie, non stop zmieniając partnerki. Raz tańczył z Mirą powodując złość u siedzącego i przyglądającego się Laxusa, później z Erzą, która notabene była zadowolona, bo widziała, że wzbudza tym zazdrość Jellala no a później z kim popadnie. Dosłownie, kto mu się nawinął na drodze. Od jakiego czasu był tak wcięty, że nawet zaprosił Macarova do tańca. Oczywiście, nie było mowy, żeby się zgodził, ale za to wszyscy mieli z niego ubaw! Gdy Lucy przyszła ze spaceru od razu podbiegła do niej Levy i Gajeel.
- Gdzie byłaś? Czemu jesteś taka przemoczona? - zapytała lekko zdezorientowana McGarden.
- Musiałam załatwić pewną sprawę. - odpowiedziała uśmiechając się tajemniczo. - Co się działo ciekawego jak mnie nie było?
- Praktycznie nic, oprócz tego.... - powiedział czarnowłosy, wskazując głową na różowowłosego.
- Okey... Rozumiem. - dodała kiwając głową. - Wypada go stąd zabrać.
- Wiesz, co Levy idź otworzyć samochód, kluczyki są w kieszeni a my z Lu, zabierzemy go i przyprowadzimy na parking. 
- Jasne, nie ma problemu. - Levy tylko skinęła głową i wyszła z sali. 
- Ale będzie miał jutro kaca.
- Oj będzie. Co Ty na to, żeby rano zrobić mu małą niespodziankę... - rzucił zadowolony Redfox.
- Gajeel, ja wiem jak miłujesz się w tych żarcikach na skacowanych, ale może odpuść jutro Natsu, bo naprawdę nie wiem czy wstanie.
- No dobra - dodał z miną zbitego psa czarnowłosy. - Ej Ty picuś glancuś, zbieraj te swoje zwłoki i do auta. - powiedział kierując słowa do przyjaciela.
- Jacuś Gacuś... - zaczął mamrotać Salamander. - Jacuś..? Jacuś! - zaczął krzyczeć na całą salę - Czy ktoś szukał Jacusia, bo Gaj chyba go znalazł!
- Matko, ale wstyd robisz Dragneel. Zbieraj dupe, bo Cię wykpię!
- Ja nie mam dupy! Ja mam najjędrniejsze pośladki z całej szkoły! Chcesz zobaczyć!
- No nie wierzę! Chyba muszę użyć siły!
- Poczekaj.. Ja spróbuję. Natsu, kochanie Ty moje jedyne! - powiedziała łapiąc chłopaka za policzki.
- Lucy, skarbie.
- Jeśli, sam nie wyjdziesz z tego pomieszczenia w ciągu 5 sekund obiecuję, że jutro tak Ci nakopię do tych jędrnych pośladeczków, że nawet twoja własna rodzona matka ich nie pozna. Rozumiesz, kochanie?
- Ty zła kobieto! - Krzyknął w biegu mijając salę jadalną.
- Mówiłam...
- Uwierz mi ja też się przestraszyłem. - rzucił Redfox.
Kiedy już ubrani wyszli na zewnątrz, zobaczyli jak Levy pomaga Jet i Droy w wniesieniu Natsu do samochodu. Gajeel, gdy ich zobaczył nie specjalnie się ucieszył. Wiedział, że obydwoje podkochują się w niej od 4 klasy. Przyspieszył krok i natychmiast znalazł się obok ukochanej. 
- Dobra, odsuńcie się. Z nim nie można się patyczkować. Właź do tego samochodu, albo sam Cię do niego wepchnę! - krzyknął zdenerwowany czarnowłosy.
- Ty zły mężczyzno! - powiedział z miną zbitego psa (po raz tysięczny).
Lucy, usiadła na tyle z różowowłosym a Jet i  Droy wyżebrali od Levy buziaka w policzek, na co Redfox nie zareagował z uśmiechem.
....
- Moja głowa. - szepnął zaspany Salamander trzymając się za głowę.
- Dzień dobry słoneczko! - powiedziała Lucy, głaszcząc chłopakowi jego różowe włosy.
- Aniele. Daj mi wody, błagam.
- Znaj moją litość niegodziwcze.
- Czemu tak?
- Bo wczoraj mi wstyd przyniosłeś. Z resztą nie tylko mi!
- To znaczy, że nieźle zabalowałem... Przepraszam..
- Nie no wszystko byłoby spoko, gdybyś nie wyrywał wszystkiego co się rusza i gdybyś nie śmiał się z po raz 100 wyznanej mi miłości przez Gray`a.
- Cooo? Wróć! Wyrwałem wszystkie laski? Serio? To chyba mój urok osobisty tak na nie działa.
- Idiota! - rzuciła Lucy wylewając naszykowane wiaderko wody na twarz chłopaka - Ochłoń ogierze, bo zaraz nie powiem co się stanie. Powiedziała wychodząc z pokoju.
- Dziękuję, Ty zawsze wiesz czego mi trzeba. 
- Widzimy się później. 
...
- Dzień dobry młodzieńcze, do której mojej pięknej córeczki przyszedłeś? - zapytał Jude otwierając drzwi Salamandrowi. 
- O ile jeszcze pamiętam... No to ma pan jedną córkę. - powiedział zmieszany chłopak
- Zyyyyyyy... zła odpowiedź! Mam trzy córki młody człowieku. Jednak jedna wyszła, właśnie tak na której Ci zależy więc żebyś się nie nudził to mi pomożesz. 
- Yyyy.. Ja panu? 
- Tak, Ty mi... Czy widzisz w tym coś dziwnego? 
- Ależ skąd. 
- To świetnie. - powiedział z tajemniczym uśmiechem Jude. - Zakasuj rękawy i zabieraj się za przenoszenie tych kartonów z papierem do salonu. Troszkę zrobił mi się bałagan w tym biurze, ale Ty to chyba już wiesz, nie? - zadał przelotnie pytanie, na które znał odpowiedź. Lucy sama, nie wykradłaby sukienki z jego gabinetu. 
- Yyyy... No bo to było tak.... 
- Mniej gadania, więcej pracy. Ruszaj się, czas to pieniądz. - rzucił przechodząc z pokoju do pokoju i segregując dokumenty. 
- Tak jest! 
Na samym początku praca, nie wyglądała na lekką, ale Natsu wiedział, że sobie z nią poradzi. Jednak gdy przyszło mu przekładać kartony z miejsca na miejsce, zaczął się nudzić. W ramach odpoczynku, przystanął i spojrzał na zdjęcia w najpiękniejszej ramce. 
- Piękna była prawda? 
- Tak. Śliczna, jak pana córka. 
- Prawidłowa odpowiedź. One są takie same. I pod względem charakteru i wyglądu. Pamiętam, że przez pewien czas, mówiłem do Lucy, Layla... Jak musiało był jej ciężko. Nie chciałem dla niej takiego życia jakie miała. Chciałem jak najlepiej a wyszło jak zawsze. Nie powinienem dotykać się do niczego, bo psują wszystko na mojej drodze.
- Nieprawda. - powiedział ze spokojem Natsu. - Lucy to skarb a z pod ziemia się nie wziął. - skwitował śmiejąc się. Jude załapał żart i tylko kiwnął głową. Klepnął chłopaka po plecach i powiedział. 
- Już niedługo zazna spokoju. 
- Co? Kto? O co chodzi? - zapytał nieco zdziwiony odpowiedzią. 
- Do pracy rodacy. Chciałeś pomóc to dawaj, nie obijaj się. 
Chodzili i przenosili to chyba przez następne 15 minut lecz w pewnym momencie Natsu poczuł silny ból głowy. Złapał się za krzesło i przystanął na chwilę. Kiedy myślał, że mu przeszło z nosa zaczęła kapać mu krew. Salamandrowi zakręciło się w głowie i upadł na podłogę.
 'Chwilę później zobaczył Mary chodzącą po pokoju. Wstał, nie wiedział dlaczego ale był bardzo zdenerwowany. Zaczął krzyczeń na nią. Ona nie chcąc pozostawać mu dłużna nadarła się na niego i zaczęła go popychać. Krzyczała coś o jakiś narkotykach, alkoholu, zdradzie i co najdziwniejsze o jakimś Kobrze. Cały pokój przypominał jakąś melinę. Brudny, śmierdzący gdzieniegdzie widać było ślady krwi. Po takim krajobrazie, Natsu nie zdziwił widok strzykawek. Spojrzał na siebie i był oszołomiony. Wyglądał jak menel, bezdomny, żebrak, najgorszy pijak. To było straszne. Do pokoju wszedł jakiś chłopak pocałował namiętnie Mary a ona pomimo tego, że chodziła z Natsu odwzajemniła pocałunek. Różowowłosy rzucił się na chłopaka i zaczęli się okładać pięściami. Przeciwnik, nie dawał za wygraną szybko wydostać się z uchwytu Dragneela i wstał. Wziął go za kołnierz i dosłownie rzucił na ścianę. Później ledwo trzymającego się zapakował do samochodu. Mary zaczęła protestować, żeby się opanował, ale to nie trwało długo, bo albo narkotyki zaczęły działać albo dziewczyna bała się że jej nowy chłopak ją uderzy. Wsiadł szybko włączył silnik i rozpędził się tak szybko jak mógł. Po jakimś czasie jazdy włączył automatyczną jazdę i przesiadł się do tyłu. Szybko otworzył tylne drzwi, mówiąc do Salamandra. 
- Pieprzyć to tylko jak mogę tą dziwke! - krzyknął i wypchnął chłopaka z pędzącego samochodu. - Dobranoc, leszczu! - rzucił i zamknął za sobą drzwi. Po tym Natsu nie czuł już nic...`

8 komentarzy:

  1. Supcio rozdział. Fajnie, że Gray wyznał uczucia Juvii. Bardzo pięknie to wyszło. Tak romantycznie. Natsu dobrze przybalował. Jejku,ale akcja z tym jego poprzednim życiem. Ciekawe co z tego wyjdzie.
    Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział. Przesyłam wenki jak najwięcej. Do następnego :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :* Przesyłam pozdrowienia i buziaczki :D

      Usuń
  2. Łohohoho, ale się działo.. O.O
    No cóż, zacznę od tego, że widzę drobne podobieństwa w oblewaniu wodą i tym "ochłoń" :D Nie, żeby nie było, absolutnie nie mam tego za złe, to urocze :D A jeśli tylko mi się tak zdaje, to sorki :)
    No co ja ci mogę napisać kochana, te wyznanie miłości Luv i Gray'a *.* Cudeńko, śliczne było awh <3
    No i mistrz rozdziału, skacowany Natsu :D Mój idol, no mistrzunio, bajerant i tak dalej xD
    O, i jeszcze dodam, że śliczne były te wypowiedzi Gray'a, nawaliłaś tam cytatów szalona :D Śliczne to było, serio mi się bardzo podobało.
    Także rozdział jak zwykle wspaniały, my się widzimy jutro i życzę wenki, czekam na nexta :D Buziaczki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :) Dokładnie, widzimy się jutro i w końcu pogadamy! :* Całe wakacje na to czekałam. ach .. Podobieństwa są, ale napisałam ten rozdział zanim opublikowałaś swój, także :D

      Usuń
  3. świetny rozdział przemowa Graya epicka ,Jude naprawde zaczyna się zachowywać jak na Tate przystało, końcówka z Natsu ciekawa weny i czekam na next

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, powoli wychodzę z wprawy więc muszę się ogarnąć i brać do roboty, żeby ładnie wszystko zakończyć. Ale spokojnie, jeszcze sporo rozdziałów przed nami :)

      Usuń
  4. Kurcze kocham. <3333333
    Ale nie dokładnie ogarniam jak Natsu dostał narkotyki. I dla czego on myślał że kocha Mary???
    Mam nadzieje że z pomocą nextów uda mi się do zrozumieć. KOCHAM TO KOCHAM NAPRAWDĘ PISZESZ CUDOWNIE.


    Ps; Mam nadzieje i to wielką że Natsu nic nie będzie bo ja też go Bóstwie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten kilka ostatnich zdań napisanych jak Natsu traci przytomność to są wszystkie jego wspomnienia. Nie zagłębiałam się na początku pisania w to, bo nie planowałam wprowadzić Mary, ale gdyby nie ona to byłoby nudno. Także po wypadku - który znajduje się właśnie w tych ostatnich zdaniach Natsu traci przytomność - prawie życie. Lekarze doprowadzają go do normalności, ale defektem jest utrata pamięci. Czyli poznajemy go na początku naszych opowiadać, jako świeżego, czystego chłopaka. Jednak w przeszłości taki nie był. Zostawił rodzinę i zamieszkał z Mary - mając 16 lat i brał narkotyki. Mam nadzieję, że trochę rozjaśniłam sprawę. Postaram się opisać to bardziej w następnych rozdziałach. Bardzo dziękuję i życzę miłego czytania dalszych rozdziałów. Buziaczki :*

      Usuń