sobota, 14 marca 2015

Rozdział XIV - Twój na zawsze

Po dwóch tygodniach...
- Kochanie kolacja! - krzyknęła Jasmine.
- Taa, lece. - burknął od niechcenia chłopak Gdy schodził po schodach zobaczył jak rodzice się całują i mama siedzi ojcu na kolanach. - Tyle słodkiego, że aż mi się jeść odechciało.
- Takie zabawne, że prawie wcale. Nie popsujesz mi mojego dobrego humoru synu. Lepiej zaplanuj sobie wieczór, bo my z mamą wychodzimy.
- A to Ci niespodzianka. Gdzie tym razem? Francja, Włochy, Hiszpania? - zapytał zirytowany chłopak.
- Po pierwsze jedziemy do naszych znajomych, który mieszkają  5 kilometrów od nas i jakby nie patrzeć to ani nie jest Hiszpania ani Włochy ani Francja. Pod drugie zauważyliśmy z mamą, że ostatnio jesteś strasznie przybity i nastawiony na nie... Nie wiemy co się z Tobą dzieje. Jak próbujemy rozmawiać to Ty odpychasz nas od siebie i atakujesz. Po trzecie jak wyjeżdżamy za granice to zawsze pytamy się Ciebie czy nie chcesz jechać z nami. Po czwarte martwimy się z mamą o Ciebie. Co jest nie tak?
- Wzruszające, że tak mnie kochacie, ale to nie wasza sprawa.
- Nasza młody człowieku. Jesteśmy twoimi rodzicami i chcemy wiedzieć co się dzieje. Od dwóch tygodni chodzisz jak struty. Śmierdzi od ciebie alkoholem na kilometr. W koszu znaleźliśmy twoją baterię. Z ciekawości sprawdziliśmy czemu ją wyrzuciłeś.
- I nie nie jest zepsuta kochanie. - dodała szybko Jasmine - wyjaśnij nam o co chodzi
- Mamo, tato..... o nic!
- Natsu, Lucy non stop do Ciebie dzwoni pyta o Ciebie. A Ty nie chcesz z nią rozmawiać. Pokłóciliście się. Mamy dość spławiania jej bo to naprawdę kochana dziewczyna. Martwi się o Ciebie tak jak my.
- Na pewno... pff..
- Natsu, ona przychodzi codziennie. Jak ją kazałeś spławiać to zaczęła dzwonić na stacjonarny a jak to nie działało to napisała list, który kazałeś spalić. Czy to nie jest znak, że jej na Tobie zależy?
Chłopak zaczął zastanawiać się nad słowami matki. Od 2 tygodni prawie nic nie je, tylko pije alkohol, ciągle źle się czuje, chodzi do szkoły w kratkę. Miał dość tego. Wiedział, że nie jest zły na Lucy, tylko na samego siebie, że zawiódł ją, rodziców i przyjaciół. Wiedział, że będzie jej lepiej bez niego w swoim życiu.
- Skarbie - odezwała się Jasmine do różowowłosego kładąc mu dłoń na jego dłoni - zrób coś z tym, bo cierpisz a my nie możemy Ci pomóc. Nie chcemy, żeby sytuacja sprzed wypadku się powtórzyła! 
- Synu, spójrz na mnie! Wszystko już będzie w porządku od tej chwili? - zapytał Igneel
- Tak tato, już wszystko dobrze. Jest coś do jedzenia, bo głodny się zrobiłem.
- Nareszcie. Na patelni są naleśniki, mleko jest .... skarbie podaj mleko, jak już wstajesz - Igneel postawił napój na stole - dziękuję kochanie...  dalej dalej , co dalej.. a no tak... Na drugiej patelni masz uszka.Tak tak nudziło mi się wczoraj i zrobiłam uszka. Mam nadzieję, że będą Ci smakować. Jakbyś był jeszcze głodny, to odgrzej sobie pizze w mikrofali ze wczoraj. To ja lece do pracy, jutro zjemy razem śniadanie, jak prawdziwa rodzina, tak?
- Tak, dziękuję.
- Kocham Cię! - powiedziała całując syna w czoło
- Ja Ciebie też!
- Ale ja mam szczęście mieć takich wspaniałych mężczyzn dla siebie w jednym domu...
- Idziemy kochanie, bo obydwoje się spóźnimy, pa synu trzymaj się.
- No na razie..
Natsu poszedł do szkoły widział, że Lucy kręci się gdzieś wśród znajomych. Chyba jeszcze go nie zauważyła. To może i lepiej.
- Siemasz stary, jak tam? - zapytał Gajeel uderzając Natsu w plecy.
- Spoko, ale nie musisz mi kręgosłupa przestawiać na powitanie
- Sorry.. no to czemu tak długo Cię nie było, nie odpisywałeś ani nic..
- Wiesz co... telefon miałem zepsuty. Teraz mam inny w zamian, bo tamten jest w naprawie.
- No spoko, luz! Siadam dzisiaj z Tobą na biologii musimy pogadać.
- Jasne, chętnie dowiem się czegoś nowego.
- Oj tak zdziwisz się!
....
- Drodzy państwo. Szybko rozsiadamy się, tak jak jesteście w parach. Nie mówcie, że nie pamiętacie.
Zanim wziąłem urlop to powiadomiłem was, że będziecie robić projekt tak? Tak więc czekam  na przedstawieni mi ich, dzisiaj, teraz, natychmiast.
- No bo sorze...
- Znaczy się ..
- Bo wyszło tak, że ..
- No wie sor ...
- Czyli, nikt nie ma tak?
- Tak!
- Ach no dobra. Na następną lekcję, która będzie za tydzień każdy ma mieć pracę zrobioną. Bez wyjątków.
Przez całą lekcję profesor opowiadał o jakże to ciekawych rzeczach, tak ciekawych, że połowa klasy spała, połowa grała na telefonie w jakieś gry a jeszcze inni przegadali całą lekcję. Tylko nieliczni wytrwali całą godzinę wysłuchując słów profesora.

kilka godzin później...

- Dasz radę!
Zamknął dom poszedł do rezydencji na przeciwko lekko chwiejnym krokiem.
- Trzeba było już dzisiaj nie pić - pomyślał sobie i zadzwonił do drzwi. Chwilę czekał, ale zaraz drzwi się otworzyły a w nich stanęła uśmiechnięta Lucy. Od razu wszystkie wspomnienia wróciły. Miał ochotę ją przytulić, pocałować i powiedzieć jej wszystko, ale resztkami sił, które przeznaczył na równowagę się powstrzymywał. Czego skutkiem było zachwianie się i uderzenie o futrynę.
- Natsu, czy wszystko w porządku? Co Ty tu robisz? Odsłuchałeś pocztę?  - zapytała nadal uśmiechnięta ale lekko podejrzliwa.
- Ja, ja... ja chce Ci coś powiedzieć. - powiedział stanowczo Natsu
- No dobrze.. słucham.
- Ja, no bo ja ja chce Ci powiedzieć, że...
- Że jestem beznadziejna wiem. Nie mów, mi tego. Już to wiem, ale z resztą nie ważne, wejdziesz, napijesz się czegoś? Choć Ty chyba nic do picia nie potrzebujesz wali od Ciebie wódką na kilometr.
- Wejdę, ale nie przeszkadzaj mi bo muszę powiedzieć coś ważnego. - wchodząc potknął się o próg, ale w ostatniej chwili chwycił się czyjejś kurtki. I to nie była kurtka Lucy!!!!!!!!! - Na czym ja skończyłem.. A już wiem, chce Ci powiedzieć, że jesteś...
- A może torta Natsu - zapytała rozbawiona Mira.
- jesteś moją najlepszą przyjaciółką i chciałbym Ci życzyć, wszystkiego co najlepsze w twoje urodziny. - wyrzucił szybko różowowłosy. Chłopak zobaczył, że wszyscy jego znajomi są w domu Lucy. Wszyscy zajadają się smakołykami i popijają jakiś alkohol.
- O dziękuję, jakiś Ty miły. A Ty też wracasz z jakiś urodzin? Bo taki nawalony jesteś, że ledwo stoisz.. - zapytała  lekko poirytowana blondynka.
- Taaa, coś w tym rodzaju. Miałem dla Ciebie prezent, ale go wypiłem po drodze.
- O matko, albo poszedłeś okrężną drogą albo szybko pijesz.
- Raczej to drugie.Lucy, strasznie Cię przepraszam - powiedział szczerze żałując wszystkiego co zrobił.
- Spoko luzik. Dałam radę, płakałam tylko całe 15 i pół dnia.... Możesz być z siebie dumny a teraz..... Ooo Erza, polej mi jak masz butelkę w ręku.- powiedziała blondynka i zwróciła się do szkarłatnowłosej, zostawiając Natsu samego.
- Jaki idiota z Ciebie! - powiedział różowowłosy do siebie ze złością. Patrzył jak wszyscy się świetnie bawią. Był wściekły na siebie, że przez niego jego ukochana płakała. Nagle rozbrzmiało 100 lat i wszyscy zaczęli śpiewać. Później rozpakowywanie prezentów. Chłopak stwierdził, że nie ma to sensu, żeby dłużej tu przebywać. Wychodząc z domu, zostawił karteczkę.

Bardzo Cię przepraszam, 
jestem skończonym idiotą. 
-Natsu 

4 godziny wcześniej...

Po szkole Natsu wsiadł na swój motor i pojechał prosto do baru kupił swój stały ekwipunek na wieczór i udał się do domu. Puścił muzykę najgłośniej jak tylko się dało i zaczął surfować po sieci. Szukał jakiś fajnych lustrzanek. Zawsze marzył, żeby kupić sobie najlepszy aparat do robienia zdjęć. Ma już ich 2, ale nie spełniają, one jego oczekiwań. Popijał alkohol, bo obiecał sobie, że to będzie jego ostatni dzień i musi go dobrze zapamiętać. Gdy cała jego płyta się skończyła chciał zmienić na inną, ale nagle usłyszał piosenkę, która nie należała do jego repertuaru. Była to piosenka, którą zgrała mu na początku roku Lucy. Słuchając jej dotarło do niego, że musi się wziąć w garść.
 Poszedł do łazienki wziął zimny prysznic, ubrał się w ładniejsze ciuchy, ułożył włosy przed lusterkiem.
- Powiedz to, powiedz to wreszcie! - próbował przekrzyczeń muzykę wrzeszcząc do lusterka. (tak to dziwne, ale weźmy pod uwagę to, że był pod wpływem alkoholu, to mogło się stać xd)- Co ja mogę jej powiedzieć? Chyba najwyższa pora, żeby powiedzieć prawdę. Tak więc... Lucy, jesteś cholerną miłością mojego życia! ... Dasz radę! 
Zamknął dom poszedł do rezydencji na przeciwko lekko chwiejnym krokiem....




13 komentarzy:

  1. Świetny rozdział. Natsu ty idioto. Na tyle pozostawić biedną Lucy. Jak ty mogłeś. Ciekawe czy Lucy mu przebaczy, bo taka chyba nie chętna do rozmowy była. Choć to raczej wina tego, że nie była sama. Ostatnie zdanie Natsu najlepsze. Teraz tylko czekać aż je wypowie prosto w oczy Lucy.
    Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział. Przesyłam wenki. Do następnego :*.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, wena jak najbardziej się przyda!

      Usuń
  2. Natsu idiota! No kurde jaki debil! Ah...
    Niby się ogarnął, niby wszystko dobrze, ale nadal idiota chla! Urodziny Lucy, w które powinno być tak fajnie i wgl... Dowiaduje się że Lucy płakała przez 15 dni... No idiota!
    Potem wychodzi zostawiając karteczke...
    Mógł zrobić pożegnanie w wielkim stylu! Pocałować ją, czy coś!
    Błagam Cię, w następnym rozdziale niech będzie NaLu! Tak dużo NaLu! I to dzięki Natsu. To może nie będzie takim idiotą xD
    Podsumowując:
    Rozdział wyborny. Zresztą jak zawsze!
    Weny dużo Ci ślę!
    I pozdrawiam serdecznie!;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie dziękuję ślę gorące pozdrowienia <3 !

      Usuń
  3. Jak zawsze ZAJEBISTY ROZDZIAŁ. Natsu jak możesz?! Zostawiłeś Lucy :'( Pfff....karteczka- więcej niż 1000 słów Natsu=IDIOTA!!!!!! Jak już wspomniałam rozdział świetny życzę weny! Nie moge się doczekać następnego! Na kiedy go planujesz ? >.< Pozdrawiam weny życzę naj naj naj naj lepsza czytelniczka Nel <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, dziękuję i jeszcze raz dziękuję! :* Następny rozdział planuje gdzieś tak na 30/31 marzec, ale czy się wyrobię tego nie wiem:P Mam nadzieję, że tak gdyż w tym miesiącu mam dość napięty grafik! Ale dla was wszystko! Buziaczki dla Ciebie NEL <3 !

      Usuń
  4. Rozdział jest świetny.
    Natsu unikał Lucy tak długo i do tego bez przerwy pił, zastanawia mnie czy Natsu zapomniał o Lucy urodzinach czy nie wiedział.
    Mam nadzieję że weźmie się w garść i przestanie już pić oraz spróbuję jakoś naprawić relacjie z Lucy i wszystko naprawić między nimi.

    Pozdrawiam i życze weny oraz czekam na next.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :* Wydaje mi się, że z tego ciągłego picia i złości to wyleciało mu z głowy. Również pozdrawiam *.*

      Usuń
  5. Super rozdział *-*
    Czemu Natsu tak się nachlałeś! Przez ciebie biedna Lucy płakała przez tyle czasu! I się domyślam, że pewnie mu za jego zachowanie tak szybko nie wybaczy ;) Chociaż to nasza Lucy, ona wszystkim szybko wybacza XD
    A było tak blisko, żeby nasz ognisty smoczy zabójca powiedział Lu co czuję, ale jak zawsze musiało mu coś stanąć na drodze...

    Jednym słowem rozdział genialny :D
    Przesyłam dużo weny, czekam na kolejny rozdział i pozdrawiam ^-^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję i przesyłam pozderki *.* <3 !

      Usuń
  6. Natsu, ty dupku, palancie, idioto skończony! Ugh, no zatłukłabym tego dziada, aż się krew we mnie zagotowała!
    Ale o Boże, rozdział świetny, a szczególnie to na końcu 4h wcześniej i w końcu tego nie powiedział, ojeju, wspaniałe, genialne to było, Aguś!
    po prostu njdsbfsjknfcklwejfeiowhfwou
    wiem, nic nie rozumiesz z moich emołszyns, ale ogólnie WSPANIAŁY! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, dziękuję i jeszcze raz pięknie dziękuję <3 :*

      Usuń
  7. O rany rany dajesz Natsu trzymam za ciebie kciuki :D
    haha :D taka mała dygresja hehe na pewno zapamieta ten dzien,jesli bedzie pil haha :D o ile nie walnie w kimono. ;)
    Ale ta sytuacja na urodzinach totalnie mnie rozbroiła
    - Chce ci powiedziec ze jestes ...
    najlepsza przyjaciólka i zycze cie wszystkiego najlpszego, nie no walnełam na podloge i zaczelam sie smiac haha :D
    genialny po prostu najlepszy rozdział ever
    pozdr.
    - Lu-chan :*

    OdpowiedzUsuń